Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magi Combi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magi Combi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2015

Perfect taste; JudAla

Pisane już dłuższy czas temu, dla Ossan. Króciutka, leciutka miniaturka, bo ta para ma w sobie za dużo słodyczy i fluffu ;~;

~~


Aladdin nigdy nie miał wątpliwości co do tego, jaki jest jego ulubiony owoc. Zawsze i wszędzie odpowiedziałby, że najbardziej lubi jeść arbuzy. I nieważne było, w jakiej postaci – krem, lody czy też bez żadnych dodatków – wszystko smakowało dobrze.
Miał jednak wątpliwości co do ulubionego smaku.


– Chibi, słuchasz mnie w ogóle?
Słuchał, zawsze słuchał. Nie zawsze odpowiadał, gdy zajęty był pleceniem czarnego warkocza, do którego uwielbiał wplatać różnego rodzaju kwiaty o długich łodyżkach. Judal niekoniecznie musiał być tego świadomy, nawet lepiej, gdy pochłonięty był swoją opowieścią, a Aladdin bez przeszkód mógł wsadzać między ciemne kosmyki pojedyncze koniczyny.
– Słucham – odpowiedział w końcu, uśmiechając się, gdy znalazł wyjątkowo ładny kwiat o liliowej, prawie różowej barwie. Ten powinien być na samej górze, tuż przy karku, żeby Judal za nic w świecie go nie dostrzegł. – W porządku, pójdziemy zaraz po brzoskwinie.
– Nie zaraz – chłopak zmarszczył brwi, próbując spojrzeć na niego przez ramię, jednak Aladdin fuknął krótko, zaraz ustawiając jego głowę tak, by patrzył prosto przed siebie i nie przeszkadzał mu dalej w zajmowaniu się jego włosami. – Chcę teraz.
– Jugemu, nie teraz – Aladdin mruknął niecierpliwie, doplatając kolejny kwiatek; nie znał jego nazwy, ale to nie szkodzi, był ładny. – Zaraz.
Judal mógłby się tak kłócić jeszcze długo, jednak zbyt dobrze już znał tamtego, by wiedzieć, że skończy się to powyrywanymi włosami i najprawdopodobniej brakiem brzoskwiń. Dlatego zdecydował się choć raz jeden poczekać cierpliwie, przymykając oczy i milknąc, a ostatecznie kładąc się na brzuchu, gdy nie zapowiadało się na to, by Aladdin przestał się bawić jego włosami. Nie żeby miał coś przeciwko – lubił, gdy chłopak relaksował się pleceniem mu warkocza, nawet jeżeli mógł to zrobić sam jednym zaklęciem, co nie trwałoby dłużej niż parę sekund.
I czasami nawet Judal miał wątpliwości, co lubi w życiu najbardziej – gdy patrzył w te niebieskie oczy, nawet nie pamiętał o brzoskwiniach. A gdy czuł tę drobną, ciepłą dłoń zaciskającą się na jego palcach, gdy widział ten uśmiech, gdy słyszał swoje imię znowu przekręcone w jakiś niedorzeczny sposób, miał wrażenie, jakby cały zewnętrzny świat przestał być ważny, jakby nic więcej się nie liczyło.
I może rzeczywiście się nie liczyło, przemknęło mu przez myśl, gdy Aladdin pociągnął go za warkocz – kiedy ten dzieciak zdążył wpleść w niego to zielsko? – by zaraz odcisnąć swoje uśmiechnięte usta na jego wargach, łapiąc je w krótkim, słodkim pocałunku.
Aladdin za to czuł, że znalazł swoją odpowiedź. Może i arbuzy były najlepszymi owocami na świecie, może i mógłby jeść je całymi dniami.

Jednak jego ulubionym smakiem z całą pewnością był brzoskwiniowy.